Dlaczego Tłusty Czwartek jest tłusty?

Przed nami szaleństwo ostatniego czwartku przed Środą Popielcową, zwanego popularnie Tłustym. Warto przypomnieć, że ten smaczny i słodki dzień wywodzi się z pięknej chrześcijańskiej tradycji.

Okres między świętem Objawienia Pańskiego a Środą Popielcową nazywamy Karnawałem, co biorąc pod uwagę dosłowne tłumaczenie (z łac. carnis vale), jest dość osobliwym określeniem: „mięso żegnaj!”. 

A no właśnie! 

Bo karnawał to nic innego jak okres poświątecznej radości przed czterdziestodniową pokutą. Na starodawne zapusty, opróżniano spiżarnie z mięs i tłuszczy zwierzęcych, by w Wielkim Poście nie było w chacie ani grama tłuszczu. Była to doskonała okazja dla gospodyń do wykazania się zdolnościami kulinarnymi, ku oczywistej uciesze domowników i sąsiadów. Tak, tak! Sąsiedzi zapuszczali się nawzajem do siebie na wspólne, długie biesiadne wieczory! (Może warto do tego zwyczaju powrócić? -przyp. red.)

Skąd zatem Tłusty Czwartek? Ano wybrano ten dzień, jako jeden z ostatnich, w których można świętować i bawić się. Był to dzień przypominający wszystkim, że już w nabliższą środę, rozpocznie się czas postu i pokuty; czas posypania głów popiołem.

Wypiekano zatem pączki (dawniej: kreple), chrusty zwane inaczej faworkami. Ciekawe, że kiedyś zajadano się także pączkami wypełnionymi słoniną, boczkiem i mięsem, obficie zapijając je okowitą, bimbrem lub innymi napojami przygotowywanymi skrzętnie po piwnicach.

Już jutro (22 lutego) kolejny tłusty czwartek. Zajadając się pączkami tudzież faworkami, blinami czy innymi smakołykami pamiętajmy, że jest to dzień radości przed nadchodzącym Wielkim Postem; a skoro hucznie obchodzimy Tłusty Czwartek, chciejmy uczynić rozpoczynający się Środą Popielcową post – naprawdę Wielkim, by tym większa była radość Wielkanocnego poranka.

19 lutego, 2020

Tagi: